2020

Kontrowersyjny rok na planowanie czegokolwiek. Wiele rzeczy przy organizacji wesela może iść nie pomyśli młodych. Zmiana miejsca przez zdublowane terminy, zmiana daty, błędne plakietki, ogólnoświatowa pandemia. Przyszli małżonkowie muszą być przygotowani na wiele małych niespodzianek. Gosia i Maciek będą mogli opowiadać, że w roku 2020, zorganizowali wesele, które było... CUDOWNE.

Wierzchowiska

Usłyszałem tę nazwę, i od razu pomyślałem, o czymś tajemniczym. Nie wiem czemu, nie wiem skąd takie skojarzenie ale przeszło mi przez myśl, że mogłyby śmiało posłużyć za tło ciekawej powieści. W dniu ślubu okazały się być pięknym, XIX wiecznym, zespołem pałacowo-parkowym z polem golfowym. Były wymarzonym tłem dla plenerowego ślubu Gosi i Maćka.

Spokój

Wszystko tego dnia było, potocznie mówiąc, na totalnym luzie. Gosia i Maciek nie zdradzali po sobie jakichkolwiek nerwów. Pogoda idealna, szum drzew i zapach zieleni, powolne ustawianie dekoracji. Przechadzając się pomiędzy salą a pałacem, który był miejscem przygotowań młodych, wszystko dookoła sprawiało wrażenie dopiętego od dawna na ostatni guzik, choć ku temu było naprawdę dalekie. Gosię i Maćka otaczali przyjaciele, którzy trochę filtrowali cały ten ogólny, cichy chaos. Takie są uroki ślubów plenerowych. Otaczająca natura skłania do wyciszenia, odpuszczenia nerwów i delektowania się chwilą.

Ciepło

Relacja pomiędzy młodymi, bliskość gości, w dość mocno przez pandemie ograniczonej ilości, atmosfera miejsca i samego ślubu. Gosia i Maciek stworzyli klimat, w którym ciężko było czuć się źle. Na oddzielonym od przeszklonej sali jadalnej parkiecie, królowały hity kojarzące się z dobrą domówką, aniżeli z Polskim weselem. Goście odpoczywający na leżakach, ogromne płomienie ogniska ogrzewające rześkie wieczorne powietrze. Sielanka podczas szalonego roku.

Using Format